Wielkość toporków uniemożliwiała ich używanie zgodnie z przeznaczeniem wynikającym z formy przedmiotów. Czemu zatem mogły służyć? Jak wyjaśnia dr Marek Florek, archeolog z Delegatury w Sandomierzu Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków, mogły pełnić funkcję ozdoby – zawieszki noszonej pojedynczo lub stanowiącej element naszyjników, amuletów bądź symboli wskazujących, kim jest ich właściciel, a w niektórych przypadkach po prostu zabawek.
Takie przedmioty, jak dodaje archeolog, znane są z różnych epok i kultur. Jednak szczególnie interesujące – zarówno ze względu na formę, jak i niejasną funkcję – są te z wczesnego średniowiecza, głównie z X, XI i XII wieku, pochodzące przede wszystkim z Europy Środkowo-Wschodniej i Północnej, a także z Kotliny Karpackiej, Rumunii i Bułgarii. Mają one różne kształty – od ściśle odpowiadających „prawdziwym” toporom po formy mocno stylizowane, czasami do tego stopnia, że można mieć wątpliwości, co w rzeczywistości przedstawiają.
Toporek z Wojciechowic, znaleziony przez Pawła Świerkulę, mieszkańca Opatowa, w trakcie poszukiwań kierowanych przez Patryka Chmielewskiego, jest szczególny. Ma wyjątkowy kształt – symetryczne, łukowate ostrze z haczykowatymi występami na końcach oraz zdobiony karbowaniem długi trzpień. Być może trzpień pierwotnie kończył się jakimś rodzajem uszka. Podobne toporki, jak podkreśla dr hab. Marek Florek, nie są znane ani z terenów Polski, ani z krajów sąsiednich.
– Posiadanie długiego trzonka zbliża go do tzw. młotków Thora – również miniaturowych zawieszek w formie stylizowanego młota, atrybutu (broni) skandynawskiego boga wojny Thora, odpowiednika słowiańskiego Peruna – wyjaśnia archeolog.
Z kolei toporek z Sandomierza przypomina stylizowaną łódź. Został odkryty podczas prac wykopaliskowych prowadzonych na Wzgórzu Staromiejskim.
Oba przedmioty są szczególnie zagadkowe. Należą do tej samej grupy toporków wyszczególnionej przez badaczy. Charakteryzuje je forma ostrza oraz część służąca do zawieszania.
Według niektórych hipotez formy takie nie są w rzeczywistości miniaturowymi toporkami, lecz stylizowanymi przedstawieniami łodzi z jednym masztem oraz podniesionym dziobem i rufą – takich, jakich używali we wczesnym średniowieczu żeglarze skandynawscy, tzw. wikingowie, w tym Waregowie, którzy na Ruś mieli przybyć ze Szwecji na łodziach. Na niektórych toporkach tego typu rzeczywiście znajdują się ornamenty przypominające okrągłe tarcze zawieszone na burtach.
Do tej pory sandomierski zabytek był jedynym znanym z regionu świętokrzyskiego toporkiem przypominającym łódź.
Wczesnośredniowieczne miniaturowe toporki z Europy Środkowej i Wschodniej wiązane są najczęściej z Warego-Rusami, czyli przybyszami z terenów obecnej Szwecji, którzy osiedlili się w Europie Wschodniej i mieli znaczący udział w powstaniu Rusi Kijowskiej jako państwa oraz etosu drużynniczego.
Z terenów Polski znanych jest nieco ponad 30 miniaturowych toporków, wśród których prawie jedna trzecia została odkryta w ostatnich kilku latach na obszarach między Górami Świętokrzyskimi a Wisłą. Są one zatem prawdopodobnie świadectwem pobytu tutaj w XI–XII wieku przybyszy z Europy Wschodniej.
– Mogli oni wchodzić w skład tej części drużyny książęcej Mieszka lub Bolesława Chrobrego, która stanowiła załogę zbudowanych przez nich grodów. Mogli to też być Warego-Rusowie – wojownicy (drużynnicy) przysłani przez księcia kijowskiego Jarosława Mądrego na pomoc Kazimierzowi Odnowicielowi w odzyskaniu władzy, a następnie jej utrwaleniu po kryzysie monarchii piastowskiej w latach 30. XI wieku – mówi archeolog.
Miniaturowy toporek z Wojciechowic po opracowaniu trafi do zbiorów Muzeum Zamkowego.
::news{"type":"see-also","item":"233037"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tyna.info.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Blisko 3 tys. wykroczeń. Podsumowujemy pierwszy rok dzi
Srednio to 10 dziennie. Przy tak wielkim ruchu to wcale nie az tak duzo.
aswer
18:03, 2026-04-22
Rowerzystka potrącona na przejściu dla pieszych
Minute po jaki Pan z rowerkiem be refleksyjnie nie patrzac na nic wbił na przejscie przed samochody, wiec tam to chyba standard
Tebek
14:53, 2026-04-22
Zderzenie na skrzyżowaniu w centrum Sandomierza
Proszę osobę poszkodowaną w wypadku o kontakt - przekażę przydatne informacje tel.: 783 903 941
DOMINIK K
12:38, 2026-04-22
Rowerzystka potrącona na przejściu dla pieszych
Oby obrażenia rowerzystki były niegroźne i żeby kobitka wyszła z tego całą i zdrowa,bo szkoda kierującej samochodem( świadomość że komuś się coś zrobiło,nawet niewinnie jest straszna) A za ten manewr rowerzystka powinna dostać taki mandat że będzie się bała wsiąść na rower,niech lepiej łazi pieszo jak nie zna przepisów ruchu drogowego
Kierowca
10:05, 2026-04-22