Przebudowa objęła ok. 200 metrowy odcinek drogi, od ul. Sikorskiego do ul. Szpitalnej. Całkowita wartość zadania wynosiła ponad 1,3 mln zł, z czego połowę sfinansowano z Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg. Pozostałą część wyłożyło miasto Tarnobrzeg.
– Droga ta kojarzyła się dotychczas jako ulica "łaciata". Teraz została odnowiona i oddana do użytku. Łączy szpital z obwodnicą. Widać, że remont był potrzebny, bo ruch w tym miejscu jest spory – powiedział prezydent Tarnobrzega Dariusz Bożek.
– Ta droga nie nadawała się do jakiegokolwiek remontu, lecz kompleksowej przebudowy. Mamy trasę o nowej nawierzchni, z nowym oświetleniem, chodniki, kanał technologiczny. Przebudowano infrastrukturę podziemną, która była mocno skomplikowana, powiązana z innymi sieciami, co było najbardziej czasochłonne – mówiła naczelnik Wydziału Techniczno-Inwestycyjnego i Drogownictwa Barbara Trzeciak.
Początkowo planowano, by nawierzchnia została wykonana z kostki brukowej. Ostatecznie położony został asfalt. Głównym wykonawcą prac był RDM Tarnobrzeg. – Zastanawialiśmy się nad tym, aby wykonać tę drogę z kostki brukowej. Jednak ze względu na upływający czas położona została nawierzchnia bitumiczna, co można było zrobić w ciągu dwóch dni. Przy kostce brukowej zeszłoby nam około miesiąc. Dodatkowym benefitem wykonania asfaltowej jezdni jest fakt, że do PSZOK-u dojeżdżają dość ciężkie pojazdy. Droga z kostki brukowej mogłaby się pod ich ciężarem niszczyć – powiedział prezes Rejonu Dróg Miejskich Marek Gosztyła.
Od strony ulicy Szpitalnej do wjazdu do PSZOK-u powstały parkingi i chodnik. Traktu dla pieszych nie ma w dalszej części ul. Rusinowskiego. Są plany, by to zmienić.
– Znajdą się adwersarze, którzy będą mówić, że modernizacja jest niekompletna, ponieważ nie ma części chodnika. W uzgodnieniu z panią naczelnik wystąpiłem z wnioskami, aby odkupić od firmy Orlen oraz Tarnobrzeskich Wodociągów wąski pas terenu przylegający do jezdni, by można było wykonać dalszą część chodnika – powiedział tarnobrzeski radny, przewodniczący zarządu osiedla Wielopole Alfred Martyniak, który od wielu lat zabiegał o remont ul. Rusinowskiego.
::photoreport{"type":"check-for-article","item":"5258"}
Kpina13:36, 22.11.2023
To już Orlen szybciej wyremontowali niż te parę metrów ulicy…
ale jaja18:23, 22.11.2023
Taaa... oddali do użytku by potem poprawić.
"Traktu dla pieszych nie ma w dalszej części ul. Rusinowskiego. Są plany, by to zmienić."
ja13:56, 23.11.2023
a skoro mowa o inwestycjach to powstaje pytanie, czy po galerii pozostaną w Tarnobrzegu tylko tej wątpliwej jakości ogrodzenia?
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tyna.info.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Wypadek w Durdach. Ranną kobietę zabrał śmigłowiec LPR
Skąd wiadomo, że winę ponosi ranna prowadząca skuter, a nie kierowca samochodu?
mas
07:54, 2026-05-04
W Tarnobrzegu uczcili 3 Maja radosnym polonezem
Jest ktoś spoza partii?
P
22:33, 2026-05-03
W Tarnobrzegu uczcili 3 Maja radosnym polonezem
Porażka. Wszystko na pokaz
Aaa
21:16, 2026-05-03
Majówka nad Jeziorem Tarnobrzeskim. Plaża znów...
Decyzja o zakazie korzystania z łodzi elektrycznych na Jeziorze Tarnobrzeskim zdaje się sugerować, że cały akwen stał się przestrzenią zarezerwowaną wyłącznie dla garstki wybranych — głównie żeglarzy i członków klubu kajakowego, którzy najwyraźniej cieszą się wyjątkowym wsparciem w radzie miasta. Trudno oprzeć się wrażeniu, że to właśnie ci użytkownicy jeziora mają największy wpływ na tę decyzję, a ich interesy zostały postawione ponad potrzebami innych grup, zwłaszcza osób z ograniczeniami ruchowymi. Łódki czy też małe pontony o napędzie elektrycznym, ciche i bezpieczne, były rozwiązaniem, które pozwalało na korzystanie z jeziora w sposób mniej inwazyjny i dostępny dla szerszej grupy osób w tym osób nie mogących wiosłować z przyczyn zdrowotnych. Zamiast szukać sposobów na pogodzenie różnych form rekreacji, władze miasta zdecydowały się na krok, który eliminuje tę grupę użytkowników, pozostawiając ich praktycznie bez możliwości korzystania z akwenu. Tymczasem, jak się okazuje, cały problem dotyczy głównie jednej, wąskiej grupy — żeglarzy i kajakarzy, którzy, dzięki wsparciu lokalnych władz, stali się niemal monopolistami na jeziorze. Zastanawiające jest, czy to nie oni mają największy interes w eliminacji innych form rekreacji, które mogłyby zakłócać ich dominację na wodzie. To rodzi pytanie, czy w tej sytuacji w ogóle brano pod uwagę potrzeby tych, którzy nie mają innych możliwości spędzania czasu nad wodą, tych którzy nie mogą wiosłować a chcą aktywnie spędzać czas nad jeziorem, które i do nich należy.
Dlaczego
19:55, 2026-05-03