Tarnobrzeg: wiadomości, informacje - Tygodnik Nadwiślański

Zamknij

Dodaj komentarz

Była prezes Banku Spółdzielczego w Grębowie mówi o akcie oskarżenia, że "uderzył w jej wolność i godność człowieka" [ZDJĘCIA]

. 17:51, 17.01.2024 Aktualizacja: 19:42, 26.10.2025
Skomentuj Była prezes Banku Spółdzielczego w Grębowie oskarża koleżankę [ZDJĘCIA]

Janina K. była prezes Banku Spółdzielczego w Grębowie nie przyznaje się do winy i całą odpowiedzialność zrzuca na jedną ze swoich koleżanek. Siebie przedstawia jako ofiarę i osobę ratującą banku. O akcie oskarżenia mówi, że "odarł ją z wolności i godności człowieka".

Przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu odbyła się kolejna rozprawa w procesie pracowników upadłego Banku Spółdzielczego w Grębowie. Są oni oskarżeni o działanie w zorganizowanej grupie przestępczej, liczne oszustwa i malwersacje na szkodę klientów banku i spowodowanie start w wysokości 55 mln zł. Konsekwencją kilkunastoletniej działalności nieuczciwych banksterów była likwidacja banku.

::photoreport{"type":"check-for-article","item":"5635"}

Na 70-letniej Janinie K., byłej prezes banku, ciążą najpoważniejsze zarzuty, w tym kierowania zorganizowaną grupą przestępczą. Kobieta nie przyznaje się do żadnego z nich poza wzięciem kredytów na siebie i swoją rodzinę bez powiadomienia Rady Nadzorczej banku. Wszystkie pozostałe są wg., oskarżonej błędne.

- W banku nie działała żadna zorganizowana grupa przestępcza. Akt oskarżenia uderzył w moją wolność i godność ludzką. Nie ukradłam ani złotówki klientom banku. Nie okradałam depozytów. Kredyty brałam, żeby ratować bank po tym, jak jedna z pracownic, Bożena Sz. wyprowadziła z placówki w sumie kilkanaście milionów złotych, które przeznaczyła na grę na giełdzie. Nie zawiadomiłam organów ścigania, bo w banku byłyśmy ze sobą wszystkie bardzo zżyte, poza tym miałam nadzieję, że przekonam ją do oddania pieniędzy - mówiła Janina K.

::news{"type":"see-also","item":"208175"}

Wyjaśnienia byłej prezes były bardzo chaotyczne i momentami niespójne. Zwracał na to uwagę sędzia Maciej Olechowski. Była szefowa Banku Spółdzielczego w Grębowie stwierdziła, że sędzia "łapie ją za słówka".

Janina K. ma kontynuować składanie wyjaśnień przed sądem na kolejnej rozprawie. Wtedy też ma odnieść się do zeznań pozostałych pracowniczek banku, również zasiadających na ławie oskarżonych.

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tyna.info.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

W Tarnobrzegu uczcili 3 Maja radosnym polonezem

Jest ktoś spoza partii?

P

22:33, 2026-05-03

W Tarnobrzegu uczcili 3 Maja radosnym polonezem

Porażka. Wszystko na pokaz

Aaa

21:16, 2026-05-03

Majówka nad Jeziorem Tarnobrzeskim. Plaża znów...

Decyzja o zakazie korzystania z łodzi elektrycznych na Jeziorze Tarnobrzeskim zdaje się sugerować, że cały akwen stał się przestrzenią zarezerwowaną wyłącznie dla garstki wybranych — głównie żeglarzy i członków klubu kajakowego, którzy najwyraźniej cieszą się wyjątkowym wsparciem w radzie miasta. Trudno oprzeć się wrażeniu, że to właśnie ci użytkownicy jeziora mają największy wpływ na tę decyzję, a ich interesy zostały postawione ponad potrzebami innych grup, zwłaszcza osób z ograniczeniami ruchowymi. Łódki czy też małe pontony o napędzie elektrycznym, ciche i bezpieczne, były rozwiązaniem, które pozwalało na korzystanie z jeziora w sposób mniej inwazyjny i dostępny dla szerszej grupy osób w tym osób nie mogących wiosłować z przyczyn zdrowotnych. Zamiast szukać sposobów na pogodzenie różnych form rekreacji, władze miasta zdecydowały się na krok, który eliminuje tę grupę użytkowników, pozostawiając ich praktycznie bez możliwości korzystania z akwenu. Tymczasem, jak się okazuje, cały problem dotyczy głównie jednej, wąskiej grupy — żeglarzy i kajakarzy, którzy, dzięki wsparciu lokalnych władz, stali się niemal monopolistami na jeziorze. Zastanawiające jest, czy to nie oni mają największy interes w eliminacji innych form rekreacji, które mogłyby zakłócać ich dominację na wodzie. To rodzi pytanie, czy w tej sytuacji w ogóle brano pod uwagę potrzeby tych, którzy nie mają innych możliwości spędzania czasu nad wodą, tych którzy nie mogą wiosłować a chcą aktywnie spędzać czas nad jeziorem, które i do nich należy.

Dlaczego

19:55, 2026-05-03

Nocny dramat w Sandomierzu! Spłonął popularny hotel FOT

Dzisiaj dalej sie pali, dziwne

Ccc

16:56, 2026-05-03

0%