Tarnobrzeg: wiadomości, informacje - Tygodnik Nadwiślański

Zamknij

Dodaj komentarz

Koncerty i laserowe "Światełko do Nieba" na koniec 34. Finału WOŚP w Tarnobrzegu [ZDJĘCIA]

Piotr Welanyk Piotr Welanyk 22:52, 25.01.2026 Aktualizacja: 22:55, 25.01.2026
1 Koncerty i laserowe "Światełko do Nieba" na koniec 34. Finału WOŚP w Tarnobrzegu Finał WOŚP w Tarnobrzegu

Licytacje, poczęstunki, kiermasze i koncerty czekały w niedzielę, 25 stycznia, na placu Bartosza Głowackiego, na uczestników 34. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

::photoreport{"type":"check-for-article","item":"11195"}

Część koncertową rozpoczęły wokalistki z Zespołu Szkół nr 3 w Tarnobrzegu. Potem na scenie pojawiła się Natalia Ciecierska.

Równolegle na placu Bartosza Głowackiego żurkiem, kiełbasą i aromatyczną herbatą częstowała tarnobrzeska Dolina Smaku, swoje stoiska miała też Komenda Miejska Policji, Centrum Wolontariatu i inne organizacje.

Dużym wzięciem cieszyło się „bicie Jurka” przygotowane przez tarnobrzeski oddział Agencji Rozwoju Przemysłu. Na specjalnej mennicy eventowej można było wybić sobie specjalną monetę upamiętniającą tarnobrzeski finał WOŚP i 35-lecie ARP.

Potem na scenie rozpoczęły się licytacje przedmiotów podarowanych na WOŚP. W roli licytatora tradycyjnie wystąpił Dariusz Bożek, były dyrektor tarnobrzeskiego LO, a potem prezydenta Tarnobrzega.

Po zakończeniu licytacji, na scenie zameldował się zespół SANTAR stworzony przez muzyków z Sandomierza i Tarnobrzega, który dał świetny koncert grając covery utworów Breakoutu, Maanamu i innych wykonawców.

Ostatnim akcentem tarnobrzeskiego 34. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy było „Światełko do Nieba” w formie pokazu laserowego.

Gdy na placu Bartosza Głowackiego trwały jeszcze imprezy, w tarnobrzeskim Liceum Ogólnokształcącym, gdzie mieścił się sztab Orkiestry, trwało liczenie pieniędzy z sukcesywnie dostarczanych puszek, do których wolontariusze kwestowali. Po godzinie 21. na koncie WOŚP było już ok. 105 tys. zł, a liczenie trwało dalej, czekano także na wyniki aukcji, wpłaty z terminali za licytacje, itd.

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarz (1)

Elżbieta Elżbieta

0 2

Fajnie, że wraca wszystko do normalności, że skończyła się ta żenująca nagonka na WOŚP i ten dzień stał się znowu radosny i łączący ludzi w pomocy innym.

08:37, 26.01.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tyna.info.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

Wypadek w Durdach. Ranną kobietę zabrał śmigłowiec LPR

Skąd wiadomo, że winę ponosi ranna prowadząca skuter, a nie kierowca samochodu?

mas

07:54, 2026-05-04

W Tarnobrzegu uczcili 3 Maja radosnym polonezem

Jest ktoś spoza partii?

P

22:33, 2026-05-03

W Tarnobrzegu uczcili 3 Maja radosnym polonezem

Porażka. Wszystko na pokaz

Aaa

21:16, 2026-05-03

Majówka nad Jeziorem Tarnobrzeskim. Plaża znów...

Decyzja o zakazie korzystania z łodzi elektrycznych na Jeziorze Tarnobrzeskim zdaje się sugerować, że cały akwen stał się przestrzenią zarezerwowaną wyłącznie dla garstki wybranych — głównie żeglarzy i członków klubu kajakowego, którzy najwyraźniej cieszą się wyjątkowym wsparciem w radzie miasta. Trudno oprzeć się wrażeniu, że to właśnie ci użytkownicy jeziora mają największy wpływ na tę decyzję, a ich interesy zostały postawione ponad potrzebami innych grup, zwłaszcza osób z ograniczeniami ruchowymi. Łódki czy też małe pontony o napędzie elektrycznym, ciche i bezpieczne, były rozwiązaniem, które pozwalało na korzystanie z jeziora w sposób mniej inwazyjny i dostępny dla szerszej grupy osób w tym osób nie mogących wiosłować z przyczyn zdrowotnych. Zamiast szukać sposobów na pogodzenie różnych form rekreacji, władze miasta zdecydowały się na krok, który eliminuje tę grupę użytkowników, pozostawiając ich praktycznie bez możliwości korzystania z akwenu. Tymczasem, jak się okazuje, cały problem dotyczy głównie jednej, wąskiej grupy — żeglarzy i kajakarzy, którzy, dzięki wsparciu lokalnych władz, stali się niemal monopolistami na jeziorze. Zastanawiające jest, czy to nie oni mają największy interes w eliminacji innych form rekreacji, które mogłyby zakłócać ich dominację na wodzie. To rodzi pytanie, czy w tej sytuacji w ogóle brano pod uwagę potrzeby tych, którzy nie mają innych możliwości spędzania czasu nad wodą, tych którzy nie mogą wiosłować a chcą aktywnie spędzać czas nad jeziorem, które i do nich należy.

Dlaczego

19:55, 2026-05-03

0%