::photoreport{"type":"check-for-article","item":"11195"}
Część koncertową rozpoczęły wokalistki z Zespołu Szkół nr 3 w Tarnobrzegu. Potem na scenie pojawiła się Natalia Ciecierska.
Równolegle na placu Bartosza Głowackiego żurkiem, kiełbasą i aromatyczną herbatą częstowała tarnobrzeska Dolina Smaku, swoje stoiska miała też Komenda Miejska Policji, Centrum Wolontariatu i inne organizacje.
Dużym wzięciem cieszyło się „bicie Jurka” przygotowane przez tarnobrzeski oddział Agencji Rozwoju Przemysłu. Na specjalnej mennicy eventowej można było wybić sobie specjalną monetę upamiętniającą tarnobrzeski finał WOŚP i 35-lecie ARP.
Potem na scenie rozpoczęły się licytacje przedmiotów podarowanych na WOŚP. W roli licytatora tradycyjnie wystąpił Dariusz Bożek, były dyrektor tarnobrzeskiego LO, a potem prezydenta Tarnobrzega.
Po zakończeniu licytacji, na scenie zameldował się zespół SANTAR stworzony przez muzyków z Sandomierza i Tarnobrzega, który dał świetny koncert grając covery utworów Breakoutu, Maanamu i innych wykonawców.
Ostatnim akcentem tarnobrzeskiego 34. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy było „Światełko do Nieba” w formie pokazu laserowego.
Gdy na placu Bartosza Głowackiego trwały jeszcze imprezy, w tarnobrzeskim Liceum Ogólnokształcącym, gdzie mieścił się sztab Orkiestry, trwało liczenie pieniędzy z sukcesywnie dostarczanych puszek, do których wolontariusze kwestowali. Po godzinie 21. na koncie WOŚP było już ok. 105 tys. zł, a liczenie trwało dalej, czekano także na wyniki aukcji, wpłaty z terminali za licytacje, itd.
Elżbieta 08:37, 26.01.2026
Fajnie, że wraca wszystko do normalności, że skończyła się ta żenująca nagonka na WOŚP i ten dzień stał się znowu radosny i łączący ludzi w pomocy innym.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tyna.info.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Wypadek w Durdach. Ranną kobietę zabrał śmigłowiec LPR
Skąd wiadomo, że winę ponosi ranna prowadząca skuter, a nie kierowca samochodu?
mas
07:54, 2026-05-04
W Tarnobrzegu uczcili 3 Maja radosnym polonezem
Jest ktoś spoza partii?
P
22:33, 2026-05-03
W Tarnobrzegu uczcili 3 Maja radosnym polonezem
Porażka. Wszystko na pokaz
Aaa
21:16, 2026-05-03
Majówka nad Jeziorem Tarnobrzeskim. Plaża znów...
Decyzja o zakazie korzystania z łodzi elektrycznych na Jeziorze Tarnobrzeskim zdaje się sugerować, że cały akwen stał się przestrzenią zarezerwowaną wyłącznie dla garstki wybranych — głównie żeglarzy i członków klubu kajakowego, którzy najwyraźniej cieszą się wyjątkowym wsparciem w radzie miasta. Trudno oprzeć się wrażeniu, że to właśnie ci użytkownicy jeziora mają największy wpływ na tę decyzję, a ich interesy zostały postawione ponad potrzebami innych grup, zwłaszcza osób z ograniczeniami ruchowymi. Łódki czy też małe pontony o napędzie elektrycznym, ciche i bezpieczne, były rozwiązaniem, które pozwalało na korzystanie z jeziora w sposób mniej inwazyjny i dostępny dla szerszej grupy osób w tym osób nie mogących wiosłować z przyczyn zdrowotnych. Zamiast szukać sposobów na pogodzenie różnych form rekreacji, władze miasta zdecydowały się na krok, który eliminuje tę grupę użytkowników, pozostawiając ich praktycznie bez możliwości korzystania z akwenu. Tymczasem, jak się okazuje, cały problem dotyczy głównie jednej, wąskiej grupy — żeglarzy i kajakarzy, którzy, dzięki wsparciu lokalnych władz, stali się niemal monopolistami na jeziorze. Zastanawiające jest, czy to nie oni mają największy interes w eliminacji innych form rekreacji, które mogłyby zakłócać ich dominację na wodzie. To rodzi pytanie, czy w tej sytuacji w ogóle brano pod uwagę potrzeby tych, którzy nie mają innych możliwości spędzania czasu nad wodą, tych którzy nie mogą wiosłować a chcą aktywnie spędzać czas nad jeziorem, które i do nich należy.
Dlaczego
19:55, 2026-05-03