Dom na raty - Tygodnik Nadwiślański
wtorek, 28 czerwca
reklama

Dom na raty

0

Część mieszkańców Opatowa nazywa tę sprawę aferą. Inni twierdzą, że to jedynie sypanie piasku w tryby władzy, która miała dobre intencje, tyle że jak na razie nic z nich nie wyszło. Wcale nie oznacza to jednak definitywnej przegranej. Na razie całą rzecz bada policja.

Początek sprawy datować można na rok 2013, kiedy to, po przeniesieniu targowicy z placu przy ulicy Partyzantów, zwolniła się atrakcyjna, około 73-arowa działka. Znający Opatów wiedzą, że to lokalizacja jak marzenie. Z jednej strony to centrum nowego osiedla, a jednocześnie teren nieco na uboczu, a w dodatku blisko szkoły, domu kultury oraz ciągu handlowego. Walory te sprawiły, że w planie zagospodarowania przestrzennego miejsce to przewidziano pod budownictwo wielorodzinne. Poza dyskusją było więc, że na działce wybudowany zostanie blok. Pytanie dotyczyło jedynie tego, kto go wybuduło jedynie tego, kto go wybudutego, kto go wybuduje, bo na atrakcyjne propozycje ze strony deweloperów Opatów raczej liczyć nie mógł. Wydawało się, że jedynym takim podmiotem może być Opatowska Spółdzielnia Mieszkaniowa, która po wybudowaniu udanego osiedla przy ulicy 1 Maja, uzbrojona w doświadczenia i zaufanie takiej inwestycji mogłaby się podjąć. I rzeczywiście, wychodząc naprzeciw oczekiwaniom, władze spółdzielni zapropono władze spółdzielni zaproponozaproponowały miastu odkupienie działki, na której planowano budowę bloku z mieszkaniami o powierzchni 30 – 60 mkw. i cenie 3 tys. zł plus VAT za metr. Sprawa rozbiła się o popyt na lokale, bo chociaż na początku chętnych było wielu, jak przyszło co do czego, do podpisania umowy zgłosiła się garstka. Zbyt duże ryzyko przedsięwzięcia spowodowało, że spółdzielnia spasowała i projekt upadł. Władze miasta zdecydowały się na inne rozwiązanie… (jab)

WIĘCEJ W NAJNOWSZYM WYDANIU ”TYGODNIKA NADWIŚLAŃSKIEGO” LUB eTN.

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.