W uzasadnieniu projektu uchwały dotyczącej wystosowania apelu o „wsparcie i zintensyfikowanie prac legislacyjnych” nad zmianą przepisów dotyczących kadencyjności wskazano na „potrzebę ochrony fundamentów polskiej samorządności oraz dbałość o zachowanie pełnej podmiotowości lokalnej wspólnoty wyborców”. Autorzy projektu podkreślali, że wprowadzone w 2018 roku ograniczenie liczby kadencji organów wykonawczych gmin ingeruje w istotę biernego prawa wyborczego. Jak argumentowali, takie przepisy uniemożliwiają obywatelom ubieganie się o mandat nie z powodu oceny mieszkańców, lecz na podstawie ustawowo narzuconych limitów czasowych.
Przeciwko obu apelom zdecydowanie wystąpił radny niezależny Paweł Żerebiec.
– Trudno o bardziej symboliczny zestaw. Z jednej strony mówimy: pozwólcie nam rządzić dłużej, a z drugiej: jeszcze zapewnijcie nam za to bonus. Brzmi to trochę jak polityczny abonament premium – mówił podczas sesji.
Jak podkreślał, limit kadencji nie jest karą, lecz mechanizmem zabezpieczającym demokrację przed utrwalaniem się władzy.
– To bezpiecznik chroniący wspólnotę przed sytuacją, w której władza przestaje być służbą, a zaczyna stawać się zawodem wykonywanym dożywotnio – argumentował.
Zdaniem radnego rotacja personalna w samorządzie jest wartością, a nie zagrożeniem.
– Jeśli system nie potrafi się odświeżać, to znaczy, że zaczyna się zamykać. Demokracja potrzebuje świeżości i konkurencji – mówił.
Paweł Żerebiec odniósł się również do argumentu doświadczenia wieloletnich samorządowców.
– Czy naprawdę chcemy powiedzieć mieszkańcom, że bez tych samych nazwisk samorząd sobie nie poradzi? Zniesienie limitów kadencji jest rozwiązaniem wygodnym przede wszystkim dla tych, którzy już są przy władzy – stwierdził radny Żerebiec.
Podkreślił także, że – jak wynika z konsultacji społecznych – większość Polaków opowiada się za utrzymaniem ograniczeń kadencyjnych.
Wątpliwości zgłaszał również radny PiS Marcin Świerkula, który zwracał uwagę, że tego typu kwestie nie należą do kompetencji rady miasta.
W obronie projektu wystąpił Alex Szczyrba z koalicji, związany z PSL. – W konstytucji nie ma mowy o dwukadencyjności – podkreślał.
Jak zaznaczył, dane pokazują, że znaczna część burmistrzów, wójtów i prezydentów miast jest wymieniana w wyborach, a wielu samorządowców skutecznie wykonuje swoje obowiązki.
– Dlaczego ci ludzie mieliby odchodzić od władzy wyłącznie z powodu ustawowego limitu? Ludzie mają własny rozum i potrafią ocenić swoich włodarzy przy urnach wyborczych – argumentował Alex Szczyrba.
Przypomniał również, że od 2010 roku Sandomierz miał już czterech różnych burmistrzów.
– Czasy się zmieniają, mieszkańcy dokonują własnych ocen. Ograniczenie kadencji w samorządzie jest rozwiązaniem szkodliwym – mówił radny.
Burmistrz Sandomierza Paweł Niedźwiedź również krytycznie przyjęte w 2018 roku przepisy.
– Ustawa wprowadzająca dwukadencyjność jest niesprawiedliwa, ponieważ dotyczy wyłącznie gmin i tylko organów wykonawczych. Nie obejmuje natomiast władz wykonawczych samorządu powiatowego ani wojewódzkiego – wskazywał burmistrz.
Do tego argumentu odniósł się radny PiS Krzysztof Szatan, przypominając, że w samorządzie powiatowym i wojewódzkim organy wykonawcze nie są wybierane w wyborach bezpośrednich. – Wielokadencyjność może prowadzić do stagnacji czy braku nowych pomysłów. Świeżość w samorządzie jest potrzebna – stwierdził radny Szatan.
Ostatecznie apel dotyczący zniesienia dwukadencyjności został przyjęty. Za głosowało ośmiu radnych, przeciw było pięciu, a dwóch wstrzymało się od głosu.
Jeszcze większe emocje wywołał drugi projekt apelu, dotyczący wprowadzenia dodatków emerytalnych i rentowych dla byłych radnych samorządowych.
W uzasadnieniu projektu wskazywano, że propozycja ma na celu „zapewnienie sprawiedliwości społecznej oraz należyte uhonorowanie osób, które przez lata angażowały się w pracę na rzecz wspólnoty samorządowej”. Autorzy projektu argumentowali również, iż podobne rozwiązania funkcjonują już wobec innych grup pełniących funkcje społeczne, między innymi sołtysów oraz strażaków ochotników. Zdaniem wnioskodawców wieloletnia działalność samorządowa często odbywa się kosztem życia zawodowego i rodzinnego, nie przekładając się jednocześnie na wysokość przyszłych świadczeń emerytalnych.
Przeciwnicy projektu przekonywali jednak, że mandat radnego ma charakter społeczny i nie powinien wiązać się z dodatkowymi przywilejami.
– Funkcja radnego jest funkcją społeczną, a nie zawodem. Moim zdaniem taka propozycja jest moralnie sprzeczna z ideą działalności samorządowej – mówił Marcin Świerkula.
Radny pytał również, jakie realne znaczenie projekt ma dla mieszkańców miasta. – Zajmujemy się sami sobą. Apeluję o powstrzymanie się od działań, które nic nie wnoszą do życia mieszkańców Sandomierza – podkreślał.
Agnieszka Frańczak-Szczepanek, również z klubu PiS, przypomniała, że w przeszłości radni pełnili swoje funkcje bez diet.
– Dla mnie bycie radnym jest zaszczytem, a nie ciężarem czy utrapieniem. Nie stawiajmy kwestii finansowych ponad społeczną służbę – mówił Krzysztof Szatan.
Krytycznie do projektu odniósł się także Marek Strugała z PiS. – Byłoby to niesprawiedliwe wobec wielu środowisk działających pro publico bono, które nie otrzymują żadnych dodatkowych świadczeń – stwierdził radny.
Burmistrz Paweł Niedźwiedź argumentował natomiast, że skoro dodatki emerytalne otrzymują sołtysi, podobne rozwiązanie mogłoby objąć radnych, tym bardziej, że ci mają większy zakres odpowiedzialności i obowiązków. Zaznaczał przy tym, że świadczenia wypłacałby ZUS, a nie samorządy.
Ostatecznie projekt apelu dotyczącego dodatków emerytalnych dla radnych nie uzyskał poparcia rady. Za jego przyjęciem głosowało sześciu radnych, przeciw było dziewięciu, a dwie osoby wstrzymały się od głosu.
Sandomingo10:30, 07.05.2026
To jest niewiarygodne. Zajmijcie się w tej radzie w końcu czymś pożytecznym. Brakuje w artykule wyraźnego wskazania, kto jak w tych sprawach głosował. Pochwalcie się bezradni swoim wyborcom. Peezel orze miasto głęboką skibą. Obudźmy się.
San10:53, 07.05.2026
Wejdź sobie na sesje rady mista Sandomierz i tam są wyświetlane wyniki głosowań.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tyna.info.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Spór na sesji o kadencyjność i dodatki dla radnych
To jest niewiarygodne. Zajmijcie się w tej radzie w końcu czymś pożytecznym. Brakuje w artykule wyraźnego wskazania, kto jak w tych sprawach głosował. Pochwalcie się bezradni swoim wyborcom. Peezel orze miasto głęboką skibą. Obudźmy się.
Sandomingo
10:30, 2026-05-07
Spotkanie o potrzebach z posłanką Iwoną Hartwich
Pamiętam, jak niszczyła ściany w Sejmie, oklejając je kartkami. No ale wtedy mogła, bo rządził " brzydki" PiS. Po wyborach, gdy została posłanką, co zrobiła dla niepełnosprawnych? 😡Jej partia rządzi, więc powinna działać. Żałosna.
Ada
03:04, 2026-05-07
Zboczeniec bezkarny [Czytaj w gazecie]
no tak, bo KPM woli "newsy" po roku sprzedawać stonodze i kryć swoich w aferze coinplexa. wszyscy do wywalenia na zbity pysk. nic nie robią!
anonim
20:49, 2026-05-06
W Tarnobrzegu połączyli przedszkola w Zespoły
Ja uważam, że to jest beznadziejne. Będzie to samo co było z gimnazjum. Po co tak robić. Do tej pory te przedszkola prosperowały i było dobrze. Zamiast zamykać przedszkola to lepiej zmniejszyć ilość galerii a otworzyć fabryki, żeby ludzie mieli pracę. Miasto zanika niedługo tam nic nie będzie. Parkingi płatne. Przedszkoli nie będzie. Samochodu nie ma gdzie zaparkować. Jak się chce pójść coś załatwić w urzędzie to płać za parking. Rachunki co chwila w górę. Nie ma dobrego zarządu. Ja też niedługo się przeprowadzam do większego miasta i zabieram dzieci. Wolę jechać tam gdzie jest praca. Czerwony plac już pusty. Nie ma ani fajnej dyskoteki dla młodzieży. Bez sensu. Puste miasto...
Mała
13:55, 2026-05-06