Sandomierz. Niestraszne im ani zimno, ani silny nurt. Udowodnili to w czasie VI Zimowej Przeprawy Wisły Wpław [zdjęcia] - Tygodnik Nadwiślański
środa, 26 stycznia
reklama

Sandomierz. Niestraszne im ani zimno, ani silny nurt. Udowodnili to w czasie VI Zimowej Przeprawy Wisły Wpław [zdjęcia]

1
1 z 16

Około 50 śmiałków pokonało dzisiaj (w sobotę, 15 stycznia) Wisłę wpław. Uczestnicy wydarzenia zorganizowanego w Sandomierzu powtarzali po wyjściu z wody, że było wspaniale.

Woda miała temperaturę jednego stopnia Celsjusza. Temperatura powietrza wynosiła zero, choć ta odczuwalna, z uwagi na wiatr, była o kilka stopni niższa.

To bardzo fajne doznanie – powiedział Marcin Sykucki, który pokonał wyznaczony odcinek jako pierwszy. – Nie kryję, że przed startem miałem obawy, ponieważ mocno wiało i było zimno. W wodzie zrobiło się już przyjemnie. Było super!

Dla pana Marcina, sandomierzanina, członka klubu BodyMors z Tarnobrzega była to trzecia zakończona sukcesem przeprawa wpław przez Wisłę. Po raz pierwszy takiego wyczynu dokonała Beata Staszczak, również z Sandomierza. – Bałam się, że nie dam rady, ale jak widać, się udało. Było cudownie! Jest duża dawka adrenaliny – mówiła kobieta.

Uczestnicy VI Zimowej Przeprawy Wisły Wpław mieli do pokonania dystans 450 metrów z prawego na lewy brzeg Wisły. Płynęli w pięcioosobowych grupach, w płetwach i z bojkami. Asystowały mi przez cały czas trzy łodzie ratownicze.

Sandomierzanin Dawid Jabłoński uczestniczył we wszystkich edycjach zawodów. Przyznał, że jest to dla niego również forma sprawdzenia swoich możliwości i sposób na pokonanie własnych ograniczeń. – Można spędzać wolny czas przed telewizorem, a można przepłynąć Wisłę i mieć z tego olbrzymią satysfakcję – stwierdził pan Dawid.

Wszyscy uczestnicy wydarzenia opowiadali o korzyściach płynących z morsowania. – Dzięki niemu mniej się choruje. Poza tym to wielka przyjemność. Gdy wyjdzie się z wody, wydzielają się endorfiny. Człowiek czuje się szczęśliwy – przekonywały Agnieszka Mortka i Dorota Janus z Tarnobrzega.

Sandomierskie zawody wróciły po rocznej przerwie spowodowanej pandemią. Uczestniczyli w nich pływacy także między innymi ze Stalowej Woli, Mielca, Rzeszowa i Warszawy. – Są osoby, które pojawiły się na naszej imprezie po raz pierwszy, co bardzo cieszy. Widać, że morsowanie i forma ekstremalnego pływania ma coraz więcej zwolenników – zaznaczył Piotr Wierzbicki, dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Sandomierzu.

Więcej o wydarzeniu w „Tygodniku Nadwiślańskim”.

1 z 16

Jeden komentarz

Zostaw odpowiedź