Sandomierz. Sute podwyżki dla starosty i radnych - Tygodnik Nadwiślański
wtorek, 18 stycznia
reklama

Sandomierz. Sute podwyżki dla starosty i radnych

5

Starosta sandomierski będzie zarabiał 19,5 tysiąca złotych, o prawie 85 procent więcej niż dotychczas. Dostanie również wyrównanie od sierpnia. Wzrosną także diety radnych powiatu.

Decyzję w tej sprawie podjęli radni podczas piątkowej sesji (26 listopada).

Najostrzej propozycję dotyczącą nowego uposażenia Marcina Piwnika skrytykował radny Tomasz Ramus. Pytał między innymi, czy jest to moralne, by przyznawane były „tak kolosalne podwyżki”.

Radny Krzysztof Kandefer podkreślił, że przepisy gwarantujące wzrost wynagrodzeń samorządowców nie oznaczają, że starosta ma otrzymywać niemal najwyższą, dopuszczoną przepisami pensję. – Możemy dać 19 tysięcy złotych, ale nie musimy. A to jest różnica – stwierdził radny.

Marcin Piwnik przekonywał, że podwyżka w takiej wysokości jest propozycją jego współpracowników. Jak powiedział, czuliby się oni niezręcznie, gdyby starosta zarabiał mniej od wójtów, którym podniesiono już pensje do podobnego poziomu, a którzy kierują gminami mającymi zaledwie po kilka tysięcy mieszkańców. – Pracowałem za 10.700 złotych. Robiłem, co mogłem przez siedem dni w tygodniu. To nie jest tak, że ktoś jest pazerny na pieniądze – dodał starosta.

W głosowaniu za podniesieniem jego uposażenia było 13 radnych, natomiast przeciw pięcioro. Nikt się nie wstrzymał.

Dyskusję wywołała również sprawa podwyżki diet. – Czy jest to w porządku wobec większości pracowników starostwa, którzy zarabiają 2-3 tysiące złotych, wobec nauczycieli, wobec pielęgniarek? –  pytał radny Ramus, przywołując nowe stawki.

Przewodniczący rady powiatu będzie otrzymywał dietę wyższą o ponad tysiąc złotych niż dotychczas, tj.  2,7 tysiąca złotych, zaś radni niepełniący żadnej funkcji – 1,5 tysiąca złotych, o około 500 złotych więcej.

Za tymi zmianami było 13 radnych, dwie osoby głosowały przeciw, a trzy się wstrzymały.

Podwyżki dla starosty i radnych będą kosztować budżet powiatu 230 tysięcy złotych rocznie.

Więcej na temat sesji w „Tygodniku Nadwiślańskim”.

 

 

 

 

 

5 komentarzy

  1. „Pracowałem za 10.700 złotych. Robiłem, co mogłem przez siedem dni w tygodniu”
    Ja pracuję i robię co mogę przez 7 dni w tygodniu za 3500:(

  2. Oni podwyzki a naród klepie bidę. Rzeczywiście skandal.
    Niejaki Urban powiedział , że „rząd się wyżywi.

  3. Przecież oni ratują się przed mega inflacją, tylko ty zwykły obywatelu płać i płacz za drogi chleb,prąd, gaz, prąd…., dla Ciebie zwykły obywatelu podwyżek nie będzie!!- chyba że obowiązków. Skandal i tyle w tym temacie