Czarno-białe fotografie Sandomierza prezentowane są w trzech miejscach na starówce. Oglądając je, można odbyć wyjątkowy spacer po dawnym, również XIX-wiecznym, mieście.
Prezentacja przygotowana przez Fundację SGT Sandomierska Grupa Terenowa i członków Grupy Czarno-Biała Fotografia Sandomierza składa się z trzech części. Pierwsza poświęcona jest północnej pierzei Rynku, druga zamkowi, natomiast trzecia Domowi Długosza. Na każdej z nich na planszach pokazane są fotografie starego Sandomierza, ułożone chronologicznie. Jest ich łącznie 170.
- Początek tej wystawie dała pasja związana z czarno-białą fotografią i poświęcona jej grupa facebookowa. Naszym założeniem jest pokazanie takich fotografii w przestrzeni miasta, w miejscach, których one dotyczą - wyjaśnił Piotr Kusal, pomysłodawca i główny organizator przedsięwzięcia.
Wystawę znajdującą się przed Ratuszem otwierają zdjęcia datowane na 1873 rok. Na planszach można zobaczyć między innymi nieistniejący już pomnik "cara oswobodziciela", to, jak zmieniała się Kamienica Oleśnickich czy jak wyglądały niegdyś wejścia do kamienic przy ulicy Stanisława Bartolona. Uwiecznieni zostali oczywiście mieszkańcy miasta. Piotr Kusal zwrócił uwagę na tablicę, na której zestawiono zdjęcia przekazane na wystawę przez jednego z sandomierzan. Prezentują one jego dziadka i pradziadka. Mężczyźni zostali sfotografowani w różnych latach, ale w tym samym miejscu - na tle Ratusza.
Pierwsze fotografie prezentujące Dom Długosza, siedzibę Muzeum Diecezjalnego pochodzą z lat 90. XIX stulecia. - To czas, gdy nie ma tu już księży mansjonarzy, a budowla, ufundowana przez Jana Długosza, została przekazana pod zarząd Kapituły Katedralnej. Przeznaczona była przede wszystkim na mieszkania dla służby katedralnej. Jak mówią zapisy archiwalne, mieszkał tutaj dzwonnik, zakrystianin, praczka bielizny kościelnej i szwajcar, czyli osoba, która pilnowała porządku w katedrze. Pomieszczenia wynajmowano również profesorom seminarium duchownego. Przez pewien czas mieściła się tu introligatornia, odbywały się zebrania Sandomierskiego Towarzystwa Biblioteki i Czytelni imienia Jana Długosza. Od lat 80. XIX wieku, jak mówią zapisy archiwalne, Kapituła Katedralna starała się o pozyskanie pieniędzy na przeprowadzenie remontu Domu Długosza. Dokumentują to opasłe tomy korespondencji. Przychodzi rok 1934, kiedy za rządów biskupa Włodzimierza Jasińskiego udaje się zdobyć fundusze na restaurację - opowiadała dr Urszula Stępień, kustosz Muzeum Diecezjalnego, współautorka wystawy.
Na planszach można prześledzić proces restauracji zabytku, prowadzony pod kierunkiem wybitego krakowskiego architekta Franciszka Mączyńskiego. Jedna z fotografii ukazuje dostojnych gości w przeddzień otwarcia wyremontowanego Domu Długosza w 1937 roku. Załączone zostało również zaproszenie na tę uroczystość wystosowane do księdza Jana Wiśniewskiego, wielkiego darczyńcy placówki. Udokumentowana została także wizyta prezydenta Ignacego Mościckiego. Odwiedził on sandomierskie muzeum w 1938 roku, przy okazji wizytowania terenów Centralnego Okręgu Przemysłowego. Wystawa dotycząca gotyckiej budowli umieszczona została na murze, stanowiącym przedłużenie żeliwnego ogrodzenia Domu Długosza, w bezpośrednim sąsiedztwie schodów prowadzących na błonia.
Na ekspozycji pokazującej zamek znajdują się cztery fotografie wykonane przed 1900 rokiem. Nie są one ściśle datowane. Datownikiem, jak mówił dr hab. Tomisław Giergiel, kierownik działu historycznego w Muzeum Okręgowym, współautor wystawy, może być to, że nie widać na nich jeszcze okalającego dziedziniec "rogala". - Zamek ma już fasadę klasycystyczną, a na dziedzińcu są drewniane zabudowania, wśród nich bardzo ciekawy ośmioboczny budynek gospodarczy kryty gontem, a w głębi rodzaj kordegardy. Przed zamkiem widać figurę bł. Wincentego Kadłubka, która została przeniesiona pod katedrę dopiero na przełomie 70. i 80 - kontynuował historyk.
Na fotografiach uchwycono zawalenie się muru oporowego na początku XX wieku. Dokumentują one również późniejsze dzieje zamku, gdy mieściło się tam więzienie, czyli okres od dwudziestolecia międzywojennego do 1959 roku. Jak przypomniał Tomisław Giergiel, do tego, że zostało stamtąd wyprowadzone, najprawdopodobniej przyczynił się Jarosław Iwaszkiewicz, ale apele w tej sprawie były kierowane już wcześniej. Pokazane jest burzenie "rogala" w latach 1979-1980. Wystawę zamyka zdjęcie z początku 1991 roku, gdy budowla była już siedzibą muzeum. Jego autorem jest Janusz Kwiatkowski, zasłużony fotograf Sandomierza, który przekazał instytucji swój olbrzymi dorobek.
Fotografie pochodzą również ze zbiorów: Fundacji Ośrodka Karta, Forum Polskiej Agencji Fotografów, Polskiej Agencji Prasowej, Muzeum Diecezjalnego i Biblioteki Diecezjalnej w Sandomierzu, Narodowego Archiwum Cyfrowego, Delegatury w Sandomierzu Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków oraz od osób prywatnych.
- Zachęcamy wszystkich sandomierzan i turystów do oglądania tej wystawy. Myślę, że każdy znajdzie na niej coś dla siebie, odkryje w tych starych fotografiach coś nowego. Mam nadzieję, że będzie ona przyczynkiem do rozmów o mieście, o zachodzących w nim zmianach oraz o jego mieszkańcach - zaznaczył Piotr Kusal.
Inicjatywa ma być kontynuowana. Jej autorzy chcą co roku umieszczać w przestrzeni miasta kolejne wystawy w formie "Ruchomego Muzeum Fotografii Sandomierza".
Zdjęcia można oglądać do 22 sierpnia.
zdrowy13:17, 17.07.2021
Przestań pieprzyć. Choroba cię gościu dopadła?
tomasz19:32, 17.07.2021
prawda niektorych boli jak widac
tomasz11:58, 17.07.2021
najwieksza strata dla sandomierza bylo umieszczenie go w wojewodztwie gierkowskim tam juz podupadl ostatecznie
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tyna.info.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
W Tarnobrzegu uczcili 3 Maja radosnym polonezem
Jest ktoś spoza partii?
P
22:33, 2026-05-03
W Tarnobrzegu uczcili 3 Maja radosnym polonezem
Porażka. Wszystko na pokaz
Aaa
21:16, 2026-05-03
Majówka nad Jeziorem Tarnobrzeskim. Plaża znów...
Decyzja o zakazie korzystania z łodzi elektrycznych na Jeziorze Tarnobrzeskim zdaje się sugerować, że cały akwen stał się przestrzenią zarezerwowaną wyłącznie dla garstki wybranych — głównie żeglarzy i członków klubu kajakowego, którzy najwyraźniej cieszą się wyjątkowym wsparciem w radzie miasta. Trudno oprzeć się wrażeniu, że to właśnie ci użytkownicy jeziora mają największy wpływ na tę decyzję, a ich interesy zostały postawione ponad potrzebami innych grup, zwłaszcza osób z ograniczeniami ruchowymi. Łódki czy też małe pontony o napędzie elektrycznym, ciche i bezpieczne, były rozwiązaniem, które pozwalało na korzystanie z jeziora w sposób mniej inwazyjny i dostępny dla szerszej grupy osób w tym osób nie mogących wiosłować z przyczyn zdrowotnych. Zamiast szukać sposobów na pogodzenie różnych form rekreacji, władze miasta zdecydowały się na krok, który eliminuje tę grupę użytkowników, pozostawiając ich praktycznie bez możliwości korzystania z akwenu. Tymczasem, jak się okazuje, cały problem dotyczy głównie jednej, wąskiej grupy — żeglarzy i kajakarzy, którzy, dzięki wsparciu lokalnych władz, stali się niemal monopolistami na jeziorze. Zastanawiające jest, czy to nie oni mają największy interes w eliminacji innych form rekreacji, które mogłyby zakłócać ich dominację na wodzie. To rodzi pytanie, czy w tej sytuacji w ogóle brano pod uwagę potrzeby tych, którzy nie mają innych możliwości spędzania czasu nad wodą, tych którzy nie mogą wiosłować a chcą aktywnie spędzać czas nad jeziorem, które i do nich należy.
Dlaczego
19:55, 2026-05-03
Nocny dramat w Sandomierzu! Spłonął popularny hotel FOT
Dzisiaj dalej sie pali, dziwne
Ccc
16:56, 2026-05-03