Wystawa upamiętniająca 40. rocznicę powstania "Solidarności", ale nie z poziomu ogólnopolskiego - "gdańskiego" czy "warszawskiego", ale z perspektywy lokalnej, sandomierskiej działalności, prezentowana jest w Zamku Królewskim. Przypomina tutejszych bohaterów wolności.
W foyer Zamku Królewskiego wiszą plansze z informacjami o początkach niezależnych związków zawodowych. Są kopie dokumentów dotyczących strajków i postulatów, biuletyny, jest oryginalna flaga NSZZ "Solidarność" z lat 80. oraz zakładowe znaczki. Ważne miejsce zajmują biogramy i zdjęcia sandomierskich bohaterów wolności tamtego czasu. Jest wśród nich Kazimierz Plachimowicz, były przewodniczący komisji zakładowej NSZZ "Solidarność" w Spółdzielni Transportu Wiejskiego w Sandomierzu i członek zarządu NSZZ "Solidarność" Ziemia Sandomierska.
- Niestety, takich materiałów zostało już niewiele, ponieważ były systematycznie niszczone przez ówczesny Urząd Wojewódzki. Pozostało ich może pięć procent. Dla mnie najważniejsze jest to, że ta wystawa powstała. Pamięć jest ulotna, a w tym przypadku przekazanie wiedzy młodemu pokoleniu jest bardzo istotne. Nie ma nic cenniejszego jak nasza historia - podkreślił Kazimierz Plachimowicz, który jest kuratorem wystawy.
Kazimierz Plachimowicz w czasie wernisażu mówił o tym, jak rodziła się Solidarność, również w Sandomierzu. - Jakże często wmawiano nam to, że Polska należy do obozu państw socjalistycznych. "Obóz" - to była prawda. Zamknięci w granicach bez jakichkolwiek perspektyw, chyba że byłeś bierny i wierny. Trudności ekonomiczne przez lata uparcie były nazywane przejściowymi, jutro miało być lepiej (...). Poniżani, upokarzani. Po drastycznych podwyżkach cen żywności w lipcu 80 roku strajk rozpoczęła WSK PZL Świdnik i wiele innych zakładów Lubelszczyzny. Przełamano strach. Naród odważył się wystąpić przeciwko władzy ludowej - wspominał bohater i współautor wystawy.
Protestowały również sandomierskie zakłady, wśród nich Huta Szkła Okiennego, Przedsiębiorstwo Budownictwa Wodnego oraz Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej. Odbywały się tam burzliwe wiece, rodziły się postulaty. Kazimierz Plachimowicz mówił o roli Kościoła. Dziękował za wsparcie biskupowi Edwardowi Frankowskiemu, kapelanowi "Solidarności": - Pod skrzydłami biskupa uczyliśmy się pracy z ludźmi, tego, jak negocjować. Uczyliśmy się mówić do ludzi, być wiarygodnymi, uczciwymi. Uczyliśmy się też patriotyzmu.
- Gdyby mnie zapytano, czy było warto, jak bym ponownie postąpił, odpowiedziałbym, że zachowałbym się tak, jak trzeba. Tyle jesteśmy warci, ile możemy dać drugiemu człowiekowi, ile możemy dać i poświęcić ojczyźnie - podkreślił Kazimierz Plachimowicz.
Obecny na wernisażu biskup Krzysztof Nitkiewicz z uznaniem mówił o założycielach sandomierskiej "Solidarności". Zaznaczył, że kierowali się oni wartościami chrześcijańskimi i byli wsłuchani w głos św. Jana Pawła II. - Nie ma w tym nic dziwnego, bowiem to Bóg zaszczepił w człowieku pragnienie wolności. Choćby więc różni dyktatorzy oraz systemy totalitarne zakuły wszystkich w kajdany, to pragnienie wolności będzie się odzywało, a Bóg da siłę, żeby się ziściło - mówił hierarcha.
Dominik Płaza, dyrektor Muzeum Okręgowego w Sandomierzu podkreślił, że ekspozycja ma ważny walor edukacyjny. Jej autorom zależy na tym, aby dotarła do jak największej liczby osób, zwłaszcza młodych.
- Po kilku tygodniach prezentowania wystawy w naszym zamku, pojedzie ona do szkół średnich w regionie, aby młodzież mogła uświadomić sobie, że "Solidarność" to nie tylko Gdańsk, Sala BHP, Warszawa i wielkie wydarzenia, ale również nasza lokalna społeczność i nasi bohaterowie, którzy odważnie przeciwstawiali się władzy komunistycznej - powiedział dyrektor Płaza.
Przedmioty zgromadzone na wystawie "40. rocznica Bohaterowie Wolności" pochodzą z delegatur Instytutu Pamięci Narodowej w Kielcach i Rzeszowie, Archiwum Państwowego w Sandomierzu oraz od osób prywatnych.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tyna.info.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
W Tarnobrzegu uczcili 3 Maja radosnym polonezem
Porażka. Wszystko na pokaz
Aaa
21:16, 2026-05-03
Majówka nad Jeziorem Tarnobrzeskim. Plaża znów...
Decyzja o zakazie korzystania z łodzi elektrycznych na Jeziorze Tarnobrzeskim zdaje się sugerować, że cały akwen stał się przestrzenią zarezerwowaną wyłącznie dla garstki wybranych — głównie żeglarzy i członków klubu kajakowego, którzy najwyraźniej cieszą się wyjątkowym wsparciem w radzie miasta. Trudno oprzeć się wrażeniu, że to właśnie ci użytkownicy jeziora mają największy wpływ na tę decyzję, a ich interesy zostały postawione ponad potrzebami innych grup, zwłaszcza osób z ograniczeniami ruchowymi. Łódki czy też małe pontony o napędzie elektrycznym, ciche i bezpieczne, były rozwiązaniem, które pozwalało na korzystanie z jeziora w sposób mniej inwazyjny i dostępny dla szerszej grupy osób w tym osób nie mogących wiosłować z przyczyn zdrowotnych. Zamiast szukać sposobów na pogodzenie różnych form rekreacji, władze miasta zdecydowały się na krok, który eliminuje tę grupę użytkowników, pozostawiając ich praktycznie bez możliwości korzystania z akwenu. Tymczasem, jak się okazuje, cały problem dotyczy głównie jednej, wąskiej grupy — żeglarzy i kajakarzy, którzy, dzięki wsparciu lokalnych władz, stali się niemal monopolistami na jeziorze. Zastanawiające jest, czy to nie oni mają największy interes w eliminacji innych form rekreacji, które mogłyby zakłócać ich dominację na wodzie. To rodzi pytanie, czy w tej sytuacji w ogóle brano pod uwagę potrzeby tych, którzy nie mają innych możliwości spędzania czasu nad wodą, tych którzy nie mogą wiosłować a chcą aktywnie spędzać czas nad jeziorem, które i do nich należy.
Dlaczego
19:55, 2026-05-03
Nocny dramat w Sandomierzu! Spłonął popularny hotel FOT
Dzisiaj dalej sie pali, dziwne
Ccc
16:56, 2026-05-03
KSZO wywozi trzy punkty z Tarnobrzega [ZDJĘCIA]
Dlaczego miasto na to amatorstwo przeznacza tyle pieniędzy z naszych podatków
Mieszkaniec
13:15, 2026-05-03