Kurt Scheller oraz Adam Chrząstowski udowodnili, że gotowanie to sztuka przez duże \\\"S\\\"
To był wieczór, o którym będzie się mówiło jeszcze długo. 24 stycznia Rezydencja Leśna w Piasecznie (gmina Łoniów) stała się areną dla popisu dwóch gigantów polskiej (i światowej) sceny gastronomicznej. Kurt Scheller oraz Adam Chrząstowski udowodnili, że gotowanie to sztuka przez duże "S".
::photoreport{"type":"check-for-article","item":"11201"}
Wydarzenia tej rangi rzadko wychodzą poza największe metropolie, dlatego obecność tak utytułowanych szefów kuchni w okolicy Tarnobrzega i Sandomierza była prawdziwą gratką dla miłośników ich kulinarnych talentów.
Goście, którzy zjawili się w minioną sobotę w Rezydencji Leśnej, mogli obserwować unikalny duet. Z jednej strony Kurt Scheller – charyzmatyczny Szwajcar, który gotował na Jamajce, w Ekwadorze i Egipcie, kierował kuchnią w takich miejscach jak hotele Bristol, Sheraton, Rialto. A dzięki swojemu doświadczeniu i talentowi stał się twarzą kulinarnych show i mentorem tysięcy kucharzy.
Z drugiej strony Adam Chrząstowski – juror techniczny światowego finału Bocuse d’Or w Lyonie i prezydent polskiej akademii tego konkursu. Człowiek, który odgrywa niezwykle istotną rolę w promowaniu polskiej gastronomii oraz rozwoju młodych talentów na arenie międzynarodowej.

Kolacja degustacyjna składała się z sześciu precyzyjnie skomponowanych dań.
Menu było podróżą – od subtelnego amuse-bouche, przez wyrafinowane przystawki, aż po dwa dania główne (rybne i mięsne), które stanowiły clou programu. Każdy talerz był autorskim dziełem, dopracowanym w najdrobniejszym detalu.

Wyjątkowym daniom towarzyszyła równie szlachetna oprawa winiarska. Partnerem kolacji była Winnica Sandomierska, znana z tworzenia win z pasją i szacunkiem do natury. O harmonię smaków zadbał osobiście właściciel winnicy, Marceli Małkiewicz, który poprowadził komentowany wine pairing. Jego opowieści o charakterze serwowanych trunków i ich pochodzeniu stały się idealnym dopełnieniem kunsztu Szefów Kuchni, udowadniając, że polskie wino i światowa kuchnia tworzą duet doskonały.
Oprawę wieczoru dopełniła muzyka na żywo. Dźwięki saksofonu stworzyły tło dla rozmów i degustacji, a dla tych, którym wieczoru było mało, przygotowano część after dinner w karnawałowym nastroju.
– Ten wieczór otworzył nowy rozdział w dziejach Rezydencji Leśnej. Pierwsza kolacja degustacyjna rozpoczyna cykl spotkań z Mistrzami Kuchni. To był cudowny czas - pełen smaku, rozmów i energii. Wiemy już, że to jest dokładnie ta droga, którą chcemy podążać – mówi Monika Kozieł, właścicielka Rezydencji Leśnej.

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tyna.info.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
W Tarnobrzegu uczcili 3 Maja radosnym polonezem
Jest ktoś spoza partii?
P
22:33, 2026-05-03
W Tarnobrzegu uczcili 3 Maja radosnym polonezem
Porażka. Wszystko na pokaz
Aaa
21:16, 2026-05-03
Majówka nad Jeziorem Tarnobrzeskim. Plaża znów...
Decyzja o zakazie korzystania z łodzi elektrycznych na Jeziorze Tarnobrzeskim zdaje się sugerować, że cały akwen stał się przestrzenią zarezerwowaną wyłącznie dla garstki wybranych — głównie żeglarzy i członków klubu kajakowego, którzy najwyraźniej cieszą się wyjątkowym wsparciem w radzie miasta. Trudno oprzeć się wrażeniu, że to właśnie ci użytkownicy jeziora mają największy wpływ na tę decyzję, a ich interesy zostały postawione ponad potrzebami innych grup, zwłaszcza osób z ograniczeniami ruchowymi. Łódki czy też małe pontony o napędzie elektrycznym, ciche i bezpieczne, były rozwiązaniem, które pozwalało na korzystanie z jeziora w sposób mniej inwazyjny i dostępny dla szerszej grupy osób w tym osób nie mogących wiosłować z przyczyn zdrowotnych. Zamiast szukać sposobów na pogodzenie różnych form rekreacji, władze miasta zdecydowały się na krok, który eliminuje tę grupę użytkowników, pozostawiając ich praktycznie bez możliwości korzystania z akwenu. Tymczasem, jak się okazuje, cały problem dotyczy głównie jednej, wąskiej grupy — żeglarzy i kajakarzy, którzy, dzięki wsparciu lokalnych władz, stali się niemal monopolistami na jeziorze. Zastanawiające jest, czy to nie oni mają największy interes w eliminacji innych form rekreacji, które mogłyby zakłócać ich dominację na wodzie. To rodzi pytanie, czy w tej sytuacji w ogóle brano pod uwagę potrzeby tych, którzy nie mają innych możliwości spędzania czasu nad wodą, tych którzy nie mogą wiosłować a chcą aktywnie spędzać czas nad jeziorem, które i do nich należy.
Dlaczego
19:55, 2026-05-03
Nocny dramat w Sandomierzu! Spłonął popularny hotel FOT
Dzisiaj dalej sie pali, dziwne
Ccc
16:56, 2026-05-03