Platanowa aleja została posadzona obok Zespołu Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego imienia Ziemi Sandomierskiej. Ma ona upamiętniać podwójny jubileusz: stulecia placówki i odzyskania przez Polskę niepodległości.
W środę, w Święto Edukacji Narodowej, zarazem w dniu inauguracji obchodów przypadającego w przyszłym roku stulecia "Rolnika", jedno z drzew posadzili wspólnie z uczniami zaproszeni goście, między innymi poseł Marek Kwitek, starosta Marcin Piwnik i wiceburmistrz Paweł Niedźwiedź.
- Aleja platanów to będzie nasz żywy pomnik przy szkole, związany ze stuleciem odzyskania przez Polskę niepodległości. Związana ona będzie również z historią szkoły, która swój początek miała także sto temu. Będzie służyła nie tylko uczniom i nauczycielom, ale będzie - jak sądzę - jednocześnie wizytówką miasta - powiedziała Alicja Szatan, dyrektor Zespołu Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego.
Pomysłodawczynią alei platanowej jest Halina Skorupa, nauczycielka przedmiotów zawodowych. Dlaczego wybrała platan? - Zawsze było to dla mnie tajemnicze drzewo, przede wszystkim ze względu na jego długowieczność. W przekonaniu o jego niezwykłości utwierdziła mnie niejedna podróż po Europie oraz historie i tradycje związane z sadzeniem platanów. Uznałam, że nie ma innego gatunku drzewa, które tak jak platan, podkreślałoby symbolikę jubileuszu - wyjaśniła Halina Skorupa.
Nauczycielka dodała, że platany tworzą piękne kompozycje, a Mokoszyn to idealne miejsce na tworzoną przez nie aleję. Obok niej ustawiona została tablica informująca o walorach posadzonych platanów klonolistnych. Jest tam także głaz z pamiątkową tabliczką.
| Zobacz także: - Sandomierz zostanie bez dworca autobusowego? |
Przy sandomierskiej szkole powstaje także ogród dydaktyczny. Posadzone zostały w nim już dawne odmiany śliw, wśród nich: węgierka, mirabelka, renkloda, śliwa brzoskwiniowa i dąbrowicka. Będą tam rosły również zapomniane już nieco odmiany jabłoni i innych gatunków drzew. W przyszłości w Mokoszynie wytyczona zostanie ścieżka edukacyjna, z której będą mogły korzystać też inne szkoły z Sandomierza i okolic.
Na ulicy Mokoszyńskiej, po drugiej stronie, uwagę zwracają również stare, okazałe lipy.
W czasie oficjalnej części środowej uroczystości powołany został komitet honorowy obchodów stulecia szkoły.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tyna.info.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Wypadek w Durdach. Ranną kobietę zabrał śmigłowiec LPR
Skąd wiadomo, że winę ponosi ranna prowadząca skuter, a nie kierowca samochodu?
mas
07:54, 2026-05-04
W Tarnobrzegu uczcili 3 Maja radosnym polonezem
Jest ktoś spoza partii?
P
22:33, 2026-05-03
W Tarnobrzegu uczcili 3 Maja radosnym polonezem
Porażka. Wszystko na pokaz
Aaa
21:16, 2026-05-03
Majówka nad Jeziorem Tarnobrzeskim. Plaża znów...
Decyzja o zakazie korzystania z łodzi elektrycznych na Jeziorze Tarnobrzeskim zdaje się sugerować, że cały akwen stał się przestrzenią zarezerwowaną wyłącznie dla garstki wybranych — głównie żeglarzy i członków klubu kajakowego, którzy najwyraźniej cieszą się wyjątkowym wsparciem w radzie miasta. Trudno oprzeć się wrażeniu, że to właśnie ci użytkownicy jeziora mają największy wpływ na tę decyzję, a ich interesy zostały postawione ponad potrzebami innych grup, zwłaszcza osób z ograniczeniami ruchowymi. Łódki czy też małe pontony o napędzie elektrycznym, ciche i bezpieczne, były rozwiązaniem, które pozwalało na korzystanie z jeziora w sposób mniej inwazyjny i dostępny dla szerszej grupy osób w tym osób nie mogących wiosłować z przyczyn zdrowotnych. Zamiast szukać sposobów na pogodzenie różnych form rekreacji, władze miasta zdecydowały się na krok, który eliminuje tę grupę użytkowników, pozostawiając ich praktycznie bez możliwości korzystania z akwenu. Tymczasem, jak się okazuje, cały problem dotyczy głównie jednej, wąskiej grupy — żeglarzy i kajakarzy, którzy, dzięki wsparciu lokalnych władz, stali się niemal monopolistami na jeziorze. Zastanawiające jest, czy to nie oni mają największy interes w eliminacji innych form rekreacji, które mogłyby zakłócać ich dominację na wodzie. To rodzi pytanie, czy w tej sytuacji w ogóle brano pod uwagę potrzeby tych, którzy nie mają innych możliwości spędzania czasu nad wodą, tych którzy nie mogą wiosłować a chcą aktywnie spędzać czas nad jeziorem, które i do nich należy.
Dlaczego
19:55, 2026-05-03