„Wieśka tico” podbiło internet [TN na kwarantannę]

0

Tekst publikowany jest w ramach Wirtualnej Biblioteki “TN” na kwarantannę. Artykuł pochodzi z 21 grudnia 2017 r. nr 51/52.

W kilka miesięcy zawojowali youtube’owy świat przeróbką wakacyjnego hitu Luisa Fonsiego „Despacito”. Na przeglądach kabaretowych zdobyli ponad 50 nagród publiczności. Młodość, pomysłowość i energia sceniczna – tak najkrócej można opisać kabaret „Czwarta Fala”.

Formacja powstała w 2009 roku. W jej skład wchodzą pochodzący z Opatowa Damian Lebieda oraz kielczanin Mateusz Lewkowicz. Poznali się na przeglądzie kabaretowym w Kielcach. – Do udziału w nim zachęciła mnie moja nauczycielka języka niemieckiego z liceum. Postanowiliśmy, że razem wystąpimy. Zaiskrzyło i tak powstała „Czwarta Fala”. Było w tym trochę przypadku, trochę przeznaczenia. Można powiedzieć, że zrodziliśmy się z gruzów dwóch formacji – „Yamha” oraz „Pocisnę”. Nasza historia jest jak na razie bardzo krótka, aczkolwiek intensywna – mówi Damian Lebieda.

Po przeglądzie złapali kabaretowego bakcyla i od tego momentu występują razem. Ich pierwszy wspólny program okazał się strzałem w dziesiątkę. – Program był bardzo udany, ale było to też dla nas duże wyzwanie, by w kolejnych utrzymać poziom. Jednak myślę, że wypracowaliśmy już własny styl – dodaje nasz rozmówca.

Jako że wszystkie przedsięwzięcia związane z działalnością kabaretu odbywają się w Kielcach, Damian Lebieda dojeżdża tam z rodzinnego domu, gdzie zostawia żonę i małą córeczkę. Jak przyznaje, początki były trudne. Żeby cokolwiek zagrać, trzeba było to najpierw napisać. Do tego dochodziły godziny prób, nieprzespane noce, dziesiątki odwiedzonych w poszukiwanie przebrań „lumpeksów”. To wszystko zaowocowało powstaniem pierwszego programu grupy, zatytułowanego ,,Aktywizacja zawodowa obszarów patologiczno-dresiarskich”, który, jak piszą na swoim facebookowym profilu, „jest bardzo krótki i bardzo śmieszny – zupełnie jak noc poślubna jednego z naszych kolegów. Jedynymi, którzy odnieśli wymierne korzyści z naszej działalności, poza publicznością, są szefowie firm produkujących napoje energetyczne”.

WUJEK CZAREK

Po sukcesie pierwszego programu nastąpił „syndrom programu drugiego”. Byli przekonani, że będzie super, ale program okazał się totalną klapą. – Nie zrażaliśmy się i pomału brnęliśmy w to dalej. Na sukces trzeba przecież zapracować – mówi Damian Lebieda.

Ciężka praca przyniosła efekty. Twórcy kabaretu mają za sobą nie tylko polskie, ale również zagraniczne występy. Na zaproszenie Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy wystąpili w belgijskiej Antwerpii, zaprezentowali się też przed Polonią w Austrii czy wreszcie wzięli udział w zagranicznej trasie Kabaretonu wspólnie z Piotrem Bałtroczykiem i Cezarym Pazurą. Wówczas wystąpili w Irlandii i Anglii. Damian Lebieda wyjątkowo pozytywnie wspomina ten czas. – To było dla nas fantastyczne przeżycie. Wychowaliśmy się na „13. Posterunku”, a teraz poznaliśmy bliżej głównego bohatera tego serialu. Cezary Pazura prywatnie okazał się fantastycznym, serdecznym człowiekiem, który nie stwarza dystansu, nie buduje wokół siebie bariery tylko dlatego, że jest gwiazdą. Nawiązaliśmy świetny kontakt. Podczas tej trasy opowiedział nam o kulisach powstawania
serialu. Kazał nam też do siebie mówić „wujku Czarku” – wspomina ze śmiechem nasz rozmówca.

POLITYKA JEST ŁATWA

Twórczość kabaretu opiera się na odnajdywaniu odrealnionych i niedorzecznych aspektów pozornie zwyczajnych sytuacji. Bardzo specyficzny styl poczucia humoru prezentowanego przez Damiana Lebiedę i Mateusza Lewkowicza ma swoje odzwierciedlenie w tematyce poszczególnych skeczów. Wyśmiewają sytuacje z życia wzięte.

Nie bawią nas żarty dla samych salw śmiechu, nie chcemy na siłę bawić ludzi. Podążamy w kierunku bardziej wysublimowanych dowcipów, jednak cały czas chcemy, by były one skierowane do ludzi w każdym wieku. Dostajemy wiadomości, że na przykład małe dzieci słuchają naszych piosenek przed snem, dlatego też szczególną uwagę zwracamy na to, aby w tekstach nie było wulgaryzmów. Inspiracje czerpiemy z życia, z otaczającego nas świata. Staramy się też przemycać w skeczach różne wartości, czegoś widza nauczyć – mówi Damian Lebieda.

Chłopaki z „Czwartej Fali” nie chcą poruszać tematów politycznych ani religijnych. – To są kwestie drażliwe, dzięki którym bardzo łatwo kogoś urazić, a nie po to ludzie przychodzą na kabaret. Żarty polityczne tak naprawę są najłatwiejsze, wystarczyć rzucić drobną aluzję, aby rozbawić przeciwników danej partii. Widownia żywo reaguje, bo brawami bądź
głośnym śmiechem chce zaakcentować swoje poglądy – mówi.

Polityka jest jednak ważnym elementem naszego życia codziennego, dlatego też „Czwarta Fala” w delikatny sposób akcentuje zjawiska z nią związane. Wyśmiewają politykę jako zjawisko. Na potrzeby skeczów tworzą archetyp polityka jako przedstawiciela danego zawodu i w ten sposób obśmiewają ludzkie przywary, a nie konkretne osoby. – Pokazujemy na scenie karykatury nas samych, nasze narodowe przywary, i to się ludziom podoba. Widzimy, że ludzie mają dystans do siebie. Posługujemy się przede wszystkim grą słów i satyrą. Budujemy skecz wokół jednej postaci, ale nie lubimy zbyt mocnych przerysowań – mówi opatowski artysta.

Współtwórca „Czwartej Fali” podkreśla, że kabareciarz, to zawód jak każdy inny. I choć przyznaje, że z reguły na co dzień humor go nie opuszcza, to nie da się być wesołkiem 24 godziny na dobę. Jak każdy człowiek nie cierpi załatwiania spraw w urzędach, opłacania rachunków czy remontów, ale przyznaje, że podejście do tych spraw z humorem czasem się przydaje. Zdarza się, że w trasie, kiedy większą grupą wyjeżdżają na występy, nasz bohater potrafi przez całą drogę łapać za słówka i robić sobie żarty ze  współtowarzyszy podróży. – Czasem mają mnie serdecznie dość – przyznaje ze śmiechem Damian Lebieda. I dodaje, że nie wyobraża sobie innej pracy, nie czułby się dobrze zamknięty w biurze przez 8 godzin. Ceni sobie wolność tego zawodu.

A co, kiedy ma się gorszy dzień? – Trzeba umieć oddzielić życie prywatne od zawodowego. Jesteśmy tylko ludźmi. Wszystkie swoje zmartwienia zostawiamy za sceną, a na niej dajemy z siebie wszystko, na co nas stać. Myślę, że osiągnęliśmy już poziom, w którym widzowie nie zauważają tego, że któryś z nas nie ma humoru.

MEGAHIT

„Czwarta Fala” ma swój kanał na YouTube, a tam prawie 280 tysięcy subskrypcji. Oznacza to, że właśnie tyle osób śledzi internetową działalność kabaretu. Głównie są to osoby w wieku 25-40 lat, z czego cieszy się nasz bohater. – Dojrzały widz jest bardziej wymagający, a miarą naszego sukcesu jest to, żeby go zadowolić – twierdzi.

I pomimo tego, że na kanale opublikowano około 50 filmów, produkcją najbardziej rozpoznawalną stał się utwór „Wieśka tico”, który doczekał się prawie 35 milionów wyświetleń. Polską parodię wakacyjnego hitu „Despacito”, stanowiącą niejako pochwałę auta marki Daewoo, nagrali w jeden dzień. Zyskała ona tak wielką popularność, że w ciągu dwóch tygodni obejrzało ją ponad 8 milionów widzów. Jak przyznaje Damian Lebieda piosenkę opublikowali w ostatnim momencie, kiedy YouTube nie był jeszcze nasycony takimi parodiami. – Mieliśmy wtedy bardzo intensywny okres. Dużo występów, ślub kolegi, zaplanowane wakacje. Resztą sił robiliśmy tę piosenkę, bo wiedzieliśmy, że musimy ją wrzucić do końca czerwca – mówi Damian Lebieda.

Nie spodziewali się, że „utwór” zajmie drugie miejsce w corocznym, krajowym rankingu najpopularniejszych klipów, przygotowywanym przez YouTube. Wyprzedził ich tylko teledysk Sławomira, gwiazdy „rock polo” – „Miłość w Zakopanem”. Zebrał on ponad 52 miliony wyświetleń.

Internetowy sukces „Czwartej Fali” jest tym większy, jeżeli weźmie się pod uwagę fakt, że w pierwszej dziesiątce owego rankingu znalazły się jeszcze trzy klipy, będące przeróbką słynnego hitu Luisa Fonsiego. – Dzięki kanałowi łączymy świat internetowy ze sceną. Tam publikujemy inne skecze niż te, które gramy przed publicznością. „Wieśka tico” stało się tak popularne, że gramy ten utwór na każdym występie. Skecz grany drugi czy trzeci raz nie bawi tak samo, bo widz zna już puentę. Piosenki są innego rodzaju rozrywką, nie nudzą się tak szybko – mówi Damian Lebieda.

Drugą popularną piosenką przerobioną przez Damiana Lebiedę i Mateusza Lewkowicza jest utwór zespołu „Power Play” – „Lubisz to lubisz”. Pomysł na promocję województwa świętokrzyskiego poprzez parodię hitu discopolowego na tyle spodobał się zespołowi, że udostępnił on kabareciarzom oryginalną ścieżkę dźwiękową. Piosenka „Świętokrzyskie ma smak” przedstawia losy czterech kumpli. Tłem dla ich przygód są atrakcje turystyczne w takich miejscowościach, jak Ujazd, Pacanów, Kielce, Opatów, Sandomierz czy Koprzywnica. Oczywiście podczas kręcenia teledysku kabareciarze musieli dokonać wyboru lokalizacji. – Gdybyśmy chcieli pokazać wszystko, musielibyśmy nagrać około sześciu takich klipów – mówi Damian Lebieda. Dodaje jednak, że zawsze dumnie podkreśla to, skąd pochodzi, i stara się promować województwo świętokrzyskie. – Nieraz po występie widzowie mówili nam, że to nasze świętokrzyskie jest piękne, a dowiedzieli się o tym dopiero z naszych filmów.

Damian Lebieda teksty pisze sam. Zawsze tworzy ich więcej i tylko część z nich można potem usłyszeć ze sceny. Jak zaznacza, bardzo często w rozmowach z innymi kabareciarzami słyszy, że skończyły im się pomysły na nowe żarty. Nasz rozmówca nigdy tego problemu nie miał. – Pisanie tekstów przychodzi mi coraz łatwiej. Moje umiejętności ewoluują. Inaczej jednak pisze się teksty przeznaczone na YouTube, a inaczej te dla publiczności. To są dwa różne światy. Humor w internecie rządzi się innymi prawami – podkreśla.

KLOC, WENTYL I GUMISIE

Filarem i jednocześnie twarzami kabaretu są oczywiście Damian Lebieda i Mateusz Lewkowicz, jednak filmy powstają przy współudziale całego sztabu ludzi, od producenta muzycznego Artura Telusa, po grupę osób, które w teledyskach występują, a nierzadko w nich śpiewają. Samo nagranie to tak naprawdę efekt końcowy wielotygodniowej pracy, godzin pisania tekstów, doboru statystów, ułożenia choreografii, wypożyczenia aut, zakupienia bądź stworzenia rekwizytów.

Oprócz parodii popularnych piosenek na kanale można zobaczyć też współczesne wersje bajek, do tej pory ukazały się „Czerwony Kapturek”, „Gumisie” czy historia Draculi. Jak zapowiada Damian Lebieda, wkrótce pojawi się również współczesna wersja „Królewny Śnieżki”. Na kanale śledzić można także przygody dwóch nierozgarniętych dresiarzy – „Kloca” i „Wentyla”, a także serię „Wiadomości z przyszłości”.

Mijający rok był dla „Czwartej Fali” bardzo intensywny. W związku z rosnącą popularnością kabareciarze zaczęli dostawać coraz więcej propozycji współpracy, również telewizyjnych. W drugi dzień świąt wystąpią w świątecznym wieczorze kabaretowym „Wszystkiego zabawnego”, realizowanym przez TVP2, są również współprowadzącymi programu sylwestrowego dla stacji Polo TV. Na żywo będzie można ich spotkać na rynku w Kielcach, gdzie poprowadzą imprezę sylwestrową. – Życzymy wesołych świąt wszystkim czytelnikom i zapraszamy przed telewizory bądź na kielecki rynek. No i oczywiście na nasz kanał – mówi Damian Lebieda.

JOANNA KOWALSKA

CZYTAJ TAKŻE:

– Sen o wielkiej estradzie [TN na kwarantannę]
– Zamek w ogniu [TN na kwarantannę]
– W Hollywood powstał o nich film [TN na kwarantannę]
– Życie jak Franka Dolasa [TN na kwarantannę]
– Biskup, co głowę nisko nosił [TN na kwarantannę]
– Gdzie jesteście, ocaleni? [TN na kwarantannę]
– Pielęgniarka od Andersa [TN na kwarantannę]
– Nasz polski Bourvil [TN na kwarantannę]
– Przeprawa z historią [TN na kwarantannę]
– Za życie papieża [TN na kwarantannę]

– Od Gierka do Toma Hanksa [TN na kwarantannę]

Share.

Comments are closed.