Z wizytą u alpak

1

         Są rodowitymi Chilijczykami. Maja piękne, przyjazne oczy i jedwabista sierść. Uwielbiają towarzystwo, a zwłaszcza dzieci. Rodzina czterech alpak, zwierząt z gatunku wielbłądowatych, od lipca tego roku mieszka w Wielowsi na hektarowej posesji pani DOROTY MADEJ.

      Ruda, Mała i Czarna przywitały nas bardzo serdecznie i z właściwym dla ich natury zainteresowaniem. Z zagrody wychylał się także, nieco ostrożniejszy i bardziej płochliwy niż samice, Maciek. – One są ciekawskie, przyglądają się ludziom i obserwują otoczenie. Nie gryzą, uwielbiają dzieci. W ich towarzystwie człowiek odpoczywa i nabiera pozytywnej energii – tłumaczy właścicielka alpak pani Dorota. Co ciekawe, egzotyczne zwierzęta przyjaźnią się nawet z okazałą kotką, gospodynią podwórza, oraz psem. Z przyjemnością podskubują trawę, doskonale zastępując kosiarkę. Smakuje im także suchy chleb, zmiażdżone zboża i marchewka. Do pani Doroty, miłośniczki zwierząt, trafi ły nieprzypadkowo.

     – Straciłam rentę i szukałam ciekawego zajęcia. Alpaki bardzo mi się spodobały, poza tym pomyślałam, że mamy duży ogród i będzie im w nim dobrze. Znalazłam je przez przypadek w Internecie. Pomyślałam, że może coś z tej hodowli będzie, zwłaszcza że zwierzęta oprócz tego, że są wspaniałymi kompanami, mają bardzo cenną, niezwykle delikatną sierść, z której produkuje się koce, poncza, wysokiej klasy odzież – mówi właścicielka.

   W dotyku wełna alpaki, występującej w odmianach suri i huacaya, przypomina kaszmir. Ma ona właściwości hipoalergiczne, nie zawiera lanoliny, jest trzy razy trwalsza od wełny owczej i sześć razy cieplejsza. Niestety, trzeba na nią długo czekać, bo alpaki strzyże się tylko raz w roku. Kobieta jest zafascynowana swymi pupilami. W przyszłym roku zamierza przystąpić do związku hodowców alpak w Polsce.

    – Przyjemność bytowania z nimi jest ogromna. Poza tym bardzo szybko przywykają one do stworzonych im warunków. Spokojnie można je przewozić w większym samochodzie, grzecznie się kładą i nie protestują nawet wtedy, gdy prowadzi się je na kantarku, specjalnej smyczy – zachwala pani Dorota. Oryginalni mieszkańcy Wielowsi wzbudzają ludzką ciekawość. Zdarza się, że ktoś podchodzi pod dom właścicielki i zza ogrodzenia obserwuje śliczne zwierzęta. Z początkiem wiosny na świat przyjdą młode alpaki. Ruda i Czarna są właśnie w ciąży, która w przypadku tego gatunku trwa niemal dwanaście miesięcy.

        – Rodzi się tylko jeden osobnik, dlatego na powiększenie stada trzeba czekać dosyć długo. Moim marzeniem jest prowadzenie alpakoterapii, gdyż ze względu na spokojne usposobienie, zwierzęta te w roli nietypowych terapeutów sprawdzają się fantastycznie – uważa pani Dorota.

                                                                                                                                                                                                              MONIKA STOJOWSKA

Share.

1 komentarz